Tym razem będzie o podeszwie. I śmiesznym, niedrogim (tak!) oraz fotogenicznym trendzie, który Eleganckie wypatrzyło w Stanach.
Żeby nie było, od razu zaznaczamy, że zasady savoir-vivre nie są nam obce. Wiemy o tym, że podeszwą nie należy się afiszować. No chyba, że to czerwona podeszwa od Christian Louboutina. Ale nawet Louboutina nie wystawiamy do świata, kiedy znajduje się tam metka z ceną. To po prostu w złym guście.
Ale te ozdoby na podeszwach aż się proszą o wyeksponowanie.
Jak na razie prezentujemy ozdobione pantofle w wersji anglojęzycznej. Jeśli widziałyście taką ozdobę ślubnych pantofli po polsku, bardzo prosimy o zdjęcia.
Taką aplikację można zrobić samemu – na przykład złotym markerem albo za pomocą kryształków z drogerii. Na wszelki wypadek radzimy najpierw narysować kontur ołówkiem.



Fot. I do


